AKM Gdańsk.
odwiedzono nas:
98110 razy
od 21-06-2016.
POLSKI    ENGLISH
AKM na facebook'u
AKM na też celebruje.

Relacja ze zlotu Dacron70

Tegoroczna impreza zaczęła się jak zazwyczaj piątkowym popołudniem. Powoli w naszej przystani pojawiały się jachty z gośćmi, do biura regat zgłaszali się kapitanowie chętni do wystąpienia w zapowiedzianych regatach. W tym samym czasie w naszym klubowym zakątku zabaw i chilloutu rozpłonęło ognisko które wraz z upływem czasu coraz liczniej zostało nawiedzane przez gości. Zaczęły się toasty, morskie opowieści i konsumpcja uprzednio upieczonej kiełbasy. Ta sielankowa, acz coraz głośniejsza atmosfera trwała w najlepsze, jednak czujne oczy biesiadujących żeglarzy wypatrzyły na niebie niepokojące oznaki. Ciemne niebo było raz po raz rozświetlane wyładowaniami. Jednak nie była to zwykła burza, błyski były częste i bezgłośne. Im tej podniebnej dyskotece było bliżej nas narastające częstością rozbłyski oświetliły pędzący po niebie półkolisty wał chmur. Pewne było że za kilka chwil nas wszystkich tu zleje deszczem. Część gości schroniła się pod daszkiem jednak nie miało to znaczenia przy ulewnym deszczu padającym poziomo. Pobiegłem do jachtu by go pozamykać jednak już nie wracałem bo pogoda powodowała przechył zacumowanego jachtu około 30 stopni, którego wcześniej na klubowym jeziorku nie doświadczyłem. Generalnie ognisko zostało zakończone z powodów niesprzyjającej aury. Gdy wichura już wyciszyła swą działalność, ci którzy nie mogli zasnąć krążyli po klubie naprawiając widoczne straty. Komuś wytrzepało rozwiniętą genuę, katamaran Tornado przeleciał kawałek drogi i wylądował na zaparkowanym samochodzie, koła ratunkowe pozmieniały sobie jachty. Tak można zakończyć opis dnia pierwszego.

Sobotni poranek to ostatnie przygotowania do regat. Trasa będzie długa a wiatr jest nie za tęgi. Komisja opracowała na słabowiatrową okoliczność krótszą trasę. Trasa Szlakiem trzech ujść Wisły została zmodyfikowana do dwóch ujść rezygnując z boi zwrotnej przy i tak już Martwej Wiśle. Jak to bardzo często bywa, poznanie trasy regat budzi największe emocje i tak było w Naszym przypadku. Komisja musiała wielokrotnie, profesjonalnie instruować o trasie. Barszczyk serwowany przy „bosmance” nieco nastroje poprawił a i poplamił kilka strojów regatowych. Wystartowaliśmy, najpierw pod wiatr do rozprowadzającego znaku potem kursem na zatokę. Krótki dystans do główek już podzielił na grupy startujące jachty. Słabiutki wiaterek i jak zwykle kręcący przy wyjściu rozdawał karty. Ja spróbowałem nowej trasy, blisko wschodniej grobli, odnaleźliśmy podwodne kamienie i uzyskaliśmy ogólną stratę na starcie około trzech minut wycofując się z tego potrzasku. Do pławy SWB był długi spokojny hals. Ku naszej uciesze wiatr zaczął żwawieć. Pomimo uzyskania z Urzędu Morskiego batymetrii okolicy SWB komisja zweryfikowała swą motorówką głębokości i postanowiła stać się znakiem zwrotnym dla największego jachtu regat – s/y Falcon. Ze względu na powolną trasę do ujścia przekopu Wisły, komisja skróciła trasę w zakładany wcześniej sposób. Pogoda była wspaniała wiatr już tężał a fali jeszcze nie było. Warunki świetne. Reszta biegu poszła wszystkim „raz dwa”. Meta rozstawiona została już chyba tradycyjnie z „ciasnym akwenem manewrowym za”. Spowodowało to drobne przeszorowania i wpłynięcie w mielizny. No cóż za łatwo nie mogło być. Po powrocie do portu, załogi jachtów walczących w regatach Szlakiem ujść Wisły sklarowały się udały na strawę, perfekcyjnie zaserwowaną przez smaker.eu. Jedzenia było dużo i smacznie. Wieczorem czekało jeszcze ognisko i szanty, należała się zatem siesta. Wieczorne śpiewy i tańce przy akompaniamencie Kamila Bodziocha odbyły się radośnie do późnej nocy bez pogodowych niespodzianek.

Niedzielnym porankiem, przed odprawą bosman serwował kiełbaski, kaszankę oraz tradycyjnie barszczyk. Regaty odbędą się będą na rozlewisku. Będzie ciasno i miejscami płytko. Wiatr rześki, szkwalisty i kręcący. Warunki w brew pozorom nie łatwe. Szkwały i cisze w okolicy znaków zwrotnych mieszały szyki. Start ciasny, trasa nie za długa jednak jachty ze względu na warunki i akwen nie pogrupowały się. Większość płynęła równo. Na każdym znaku zwrotnym wiatr płatał figle. Brzeg zachodni rozlewiska to liczne mielizny, które także płynęły na miejsce na mecie części jachtów. Bieg drugi to także ciasny start a dla jachtów Zefirek i Hadar okazał się za ciasny. Zmiana kierunku i siły wiatru przy starcie spowodowała szybkie zmiany strategii startu wśród skipperów. Zefirek, prawdopodobnie by uniknąć falstartu odpadł tuż przed dziobem Hadara. Spowodowało to kolizję i splątanie takielunków obu jachtów. Finalnie maszt na mniejszym jachcie poległ. Wyglądało to nieciekawie jednak szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Oba jachty wycofały się z wyścigu natomiast reszta jakby zwolniła, bieg odbył się niby mniej dynamicznie. Było mniej spinakerów a zwroty robione wcześniej i rozważniej. Meta blisko klubu ze skromnym „placem manewrowym” jak zazwyczaj dała się we znaki tym większym jachtom. AKMowscy klubowicze i goście ruszyli z pomocą załodze Zefirka przy roztaklowaniu i zabezpieczeniu jachtu.

Regaty i zlot zakończyły się wspólnym zdjęciem pod klubowym masztem, zaraz po rozdaniu pucharów i losowaniu nagród. Humory dopisywały zatem dało się odczuć że impreza się udała.

Wyjątkowością tych regat jest akwen, który wydaje się być banalnym. Jednak posiada poważne zalety które niwelują przewagę jachtów większych, z mniejszymi, lżejszych z cięższymi a zdolności załóg mają większy wpływ na wynik niż przy klasycznych regatach. Pierwotną intencją organizacyjną było stworzenie imprezy dla jachtów sprawdzonych, wysłużonych i trochę podstarzałych ale ciągle dzielnych i dających wiele radości. Mam nadzieję że pomysł ten licuje z wyborem akwenów i tras regat.

P.S. Robiąc ogniskowe zakupy w Macro, nie zabrałem z wózka sklepowego zgrzewki piwa, szczęśliwemu znalazcy ta impreza też powinna się dobrze pamiętać.

Zdjęcia z imprezy
Dacron 70 część druga
Dacron 70 część pierwsza
 Akademicki Klub Morski w Gdańsku, adres korespondencyjny: Skrytka pocztowa 15, 80-213 Gdańsk 13, NIP 584-02-54-136, e-mail:akm@akm.gda.pl